Wszyscy uznali tytuł za żart i kolejny ciekawy pomysł mający przyciągnąć co raz więcej osób nie mających pojęcia o kunszcie Rockstar Games. Jak się okazało gra była… symulatorem tenisa stołowego (lub jak kto woli ping-ponga). Wszyscy… oniemieli. Wydawca udowodnił, że jest w stanie stworzyć tytuł wolny od przemocy… w którego będzie się przyjemnie grało. Recenzenci miło przyjęli produkcję i wysoko ją oceniali. Rockstar Table Tennis był jednak czymś więcej niż nową grą – był to pierwszy tytuł wydany na nowy silnik przygotowany przez Rockstar San Diego; RAGE, a właściwie Rockstar Advanced Game Engine był pierwszym krokiem w nową generacje konsol i erę gier HD. Nawet sam Jack Thompson… nie mógł nic zrobić.

Kolejną próbą „udowodnienia” panów z Rockstar, że są w stanie zrobić grę dla większej publiczności nie koniecznie mającej 18 lat był Bully. Gra wydana w 2006 roku opowiadała o życiu przeciętnego (amerykańskiego) ucznia w samej szkole.

Historia Rockstar Games
Może z twarzy grzeczniej…

Gracz wcielał się w Jimmyego Hopkinsa – rozrabiaki, który w swoim życiu odwiedził wiele szkół… nie koniecznie je kończąc. Protagonista ląduje w Bullworth Academy – szkole położonej w nowej Anglii. Zadaniem gracza jest uczęszczanie na lekcje… no i rzecz jasna wykonywanie zadań dla swoich kompanów. Gameplay opierał się na podobnych zasadach do serii Grand Theft Auto – pistolety zostały zastąpione procami, a wielcy bossowie mafii zamienili się w tytułowych „tyranów”, a najbrutalniejszą „przemocą” jaką można było ujrzeć w tej produkcji była podwórkowa „solówka”. Mówiąc krótko – tym razem sprzeciwialiśmy się tym „złym” a nie nimi byliśmy. Czy o czymś zapomniałem? A tak, Jack Thompson nazwał grę „symulatorem znęcania się psychicznego” – użył także stwierdzenia „columbine symulator” co było odwołaniem do masakry w Denver w Colorado.

Wszyscy czekali na prawdziwą grę, która mogłaby nosić tytuł „kultowej gry Rockstar Games”. A Rockstar wiedziało jak zadowolić graczy – i już niedługo mieli wydać swój hit na nową generację.

Lecz na to przyjdzie jeszcze troszkę poczekać. W międzyczasie, Rockstar w 2005 roku zleciło studiu Rockstar Vienna stworzenie sequela do wydanego w 2004 roku Manhunta. W roku 2006 jednak, studio zostało zamknięte bez żadnego ostrzeżenia. Na szczęście jednak (dla graczy, nie dla ludzi którzy stracili pracę), tytuł szybko znalazł nowy dom w nowym studiu Rockstar London; gra została dokończona już rok później – premiera odbyła się w 2007 roku.

Historia Rockstar Games
Gra doczekała się portu nawet na Wii.

W czerwcu tego samego roku gra została wysłana do oceny ESRB. Jej wynik nie zadowolił wydawcy. Produkcja otrzymała ocenę „Adults Only” – gra okazała się za brutalna, nawet jak na standardy Rockstar Games. Technicznie rzecz biorąc, mogła być sprzedawana w Stanach Zjednoczonych. Problem w tym, że podobnie jak w przypadku Grand Theft Auto: San Andreas mało sklepów decydowało się na sprzedaż takich gier, a producenci konsol nie zezwalali na publikację gry o tym ratingu; mało tego, tytuł został oficjalnie zakazany w Australii, Nowej Zelandii czy Wielkiej Brytanii. Rockstar musiał więc ocenzurować najbrutalniejsze sceny morderstw. Z odrobiną szczęścia, gra otrzymała rating „Mature” i mogła być sprzedawana.

Recenzenci jednogłośnie uznali grę za „przeciętną” mimo ogromnych kontrowersji przed jej premierą. Po raz kolejny dzieła dopełnili modderzy – po wydaniu gry na komputery osobiste udało się od cenzurować wcześniej zablokowane scenki czy inne „smaczki”. ESRB jednak nie zdecydowało się zmienić oceny gry – z jednego prostego powodu. Rockstar otwarcie powiedział, że owe istnieją w kodzie, zostały tylko zablokowane.

Kilka miesięcy po premierze, Rockstar wydał oficjalną wersję „uncut” a to za sprawą szybko rozwijającej się cyfrowej dystrybucji na komputerach osobistych. No i oczywiście Jack Thompson wytoczył kolejny proces sądowy; jak miło. Ale Manhunt to tylko przysmak do głównego dania – jakim jest oczywiście Grand Theft Auto.

Pierwszą zapowiedzią Grand Theft Auto IV był tatuaż na ręku Petera Moorea. W 2007 roku na wielu ścianach w Nowym Yorku pojawiły się plakaty oraz malunki przedstawiające logo Grand Theft Auto IV.Po wielokrotnych przesunięciach daty premiery – która były powodowane przez niestabilne konsole nowej generacji Grand Theft Auto IV trafiło do posiadacz konsol – PlayStation 3 oraz Xbox 360 – 26 kwietnia 2008 roku.

Gra okazała się majstersztykiem. Rockstar połączyło najlepsze technologie tworząc jedną spójną całość. Za oprawę graficzną odpowiadał RAGE – silnik po raz pierwszy wykorzystany w Rockstar Table Tennis. Pre-renderowane animacje zostały zastąpione animacjami proceduralnymi – a to za sprawą silnika Euphoria, który wcześniej można było spotkać tylko i wyłącznie w grach sportowych. Za roślinność zaś odpowiadał silnik SpeedTree – takie połączenie gwarantowało jedno; sukces.

Grand Theft Auto IV przenosiło gracza po raz kolejny do Liberty City – nie było to jednak te same miasto co w poprzedniej generacji ochrzczonej nazwą RenderWare lub po prostu 3D. Miasto zostało podzielone na dzielnice. Były to kolejno Broker – bazowany na Brooklynie, Queens – bazowany na Dukes, Bronks został przedstawiony jako Bohan a Manhattan został zastąpiony Algonquin. Pojawio się też Alderney – stan bazowany na północnym New Jersey. Po za tym, w grze pojawiły się też trzy mniejsze wyspy – Charge Island bazowany na wyspie Randalla, Colony Island czerpiące garściami z wyspy Roosevelta oraz Happiness Island – które było odwzorowaniem wyspy Liberty; tam rzecz jasna nie zabrakło parodii statuy wolności – nazwanej statuą szczęścia; ta otrzymała… twarz Hilary Clinton – widać jej niewinność też można spisać na straty.

Historia Rockstar Games
GTA 4 było prawdziwą rewolucją.

Tym razem gra była znacznie realistyczniejsza – taka sama była oś fabularna. Gracz miał okazję wcielić się w Nico Bellica – imigranta ze wschodniej Europy, zajmujący się szmuglowaniem ludzi za Adriatyk. Pewnego razu jednak, jego w zasadzie proste zadanie nie udaje się, przez co Nico trafia na czarną listę jego zleceniodawcy – Raya Bulgarina. Zachęcony mailami o „amerykańskim śnie” swojego kuzyna – Romana oraz zagrożeniem ze strony dawnego pracodawcy, protagonista przybywa do Liberty City. Nie trudno się domyślić, że prędzej czy później sprawy się komplikują – ale nie wydaje mi się, by ktoś w ten tytuł jeszcze nie zagrał.

„Kolejna rewolucja”

Gameplay był idealny. Zapewniał masę zabawy i wyzwania. Przebudowano wiele aspektów – między innymi model jazdy, który wydawał się teraz znacznie „lżejszy”. Zmieniono też system znaczący najwięcej w grze tego typu – mowa oczywiście o strzelaniu. W GTA IV Niko mógł chować się za przeszkodami i zdejmować swoich oponentów z ukrycia. Dużo popularności zyskał sobie sam silnik Euphoria – wielu graczy po dziś dzień instaluje grę na swoim komputerze tylko po to by popatrzeć jak nasz bohater cierpi przy wypadaniu przez przednie okno samochodu czy spadaniu na ziemię z wciąż znajdującego się w powietrzu helikoptera.

Recenzenci pokochali GTA IV. Wszyscy oszaleli na punkcie tej gry – mimo faktu, że wielu analityków przed premierą wątpiło, czy seria ta nadal przyciągnie graczy po aferze z Hot Coffe – odpowiedź była oczywista. Gra otrzymała w serwisie metacritic ocenę 98/100 – najwyższą do tej pory. Chwalono ogromny świat, ciekawie napisaną fabułę i postacie i mnóstwo sposobów na stracenie kilku godzin w tym wirtualnym świecie. Mogliśmy pograć w kręgle, obejrzeć przedstawienie w lokalnym teatrze czy wreszcie pobawić się w stróża prawa i wytropić podejrzanych przestępców. Do gry dodano także oficjalny tryb multiplayer – pozwalający na zabawę szesnastu graczom na raz. Trybów gry także nie brakowało.

Posiadacze komputerów na GTA IV musieli poczekać na swój port aż dziewięć miesięcy – ale czekanie opłaciło się. Mimo dość słabej optymalizacji, gra otrzymała kilka funkcji, których próżno było szukać w wersji na konsole. Rockstar dodało edytor powtórek – pozwalający na tworzenie krótkich scen lub całych machinim. Limit graczy w trybie multiplayer został podniesiony do 32 osób; po raz kolejny gracze mogli zmodować grę – tym razem obyło się bez afer.

Historia Rockstar Games
Nie wiem jak wy, ale ja mam znów ochotę zagrać.

Rockstar doskonale wiedziało, że nie wykorzystali całego potencjału jaki drzemał w wirtualnym mieście snów. Tu na scenie pojawił się Microsoft – który zlecił Rockstarowi wydanie dwóch dodatków (DLC) dostępnych przez usługę Xbox Live; Microsoft zapłacił 50 milionów dolarów za oba epizody.

Pierwszy z nich to The Lost And Damned – opowiadający o gangu „The Lost”, który wielokrotnie pojawiał się w podstawowej wersji gry. Historia skupiła się na Johnym Klebitzie, który z protagonistą podstawki spotkał się parę razy. Drugi dodatek to The Ballad of Gay Tony skupiający się na postaci Luisa Lopeza i jego szefa – tytułowego Gay Tonyego. Ten do gry wprowadził także nocne kluby – w których można było potańczyć, „poznać” parę ciekawy osób lub pobawić się w bramkarza – dla każdego coś dobrego.

Dodatki zostały tak wysoko ocenione, że Rockstar w 2010 roku wydało ich pudełkową wersję stand-alone, nazwaną „Grand Theft Auto: Episodes From Liberty City” wykonując ukłon w stronę graczy którym historia Nico nie spodobała się i woleli ograć same DLC.

„GTA na dzikim zachodzie”?

Gdy popularność GTA IV była u samego szczytu, Rockstar postanowił nieco ostudzić nasz zapał względem GTA. Chociaż stwierdzenie „ostudzić” jest nie na miejscu, ponieważ w 2010 roku po raz kolejny było nam dane zwiedzić dziki zachód. W 2010 roku do sklepów trafiło Red Dead Redemption – sequel Red Dead Revolver z 2005 roku.

Historia Rockstar Games
Klimatyczny dziki zachód i postać Johna Marstona dały wybuchowe połączenie.

Tytuł okazał się strzałem w dziesiątkę. Krytykom jak i graczom spodobało się przeniesienie najlepszych aspektów GTA w realia dzikiego zachodu. Mało tego – gra miała miejsce u schyłku tamtego okresu, a żaden developer ani reżyser wcześniej nie zapuszczał się w te obszary czasowe. Mimo, że gra została wydana dopiero w 2010 roku, więksi fani czekali na nią już 5 lat – w 2005 roku na konferencji E3, to właśnie RDR posłużyło do prezentacji możliwości PlayStation 3.

Wcielamy się w Johna Marstona, bandziora który przeszedł już na emeryturę. W poszukiwaniach miejsca na rozpoczęcie życia od nowa, bohater oraz jego rodzina jest zastraszana przez skorumpowanych rządowych agentów. Marston bez większego wyboru godzi się na warunki tych złych i wyrusza na dziki zachód, by znaleźć i zabić swoich starych przyjaciół i partnerów i wywalczyć wolność dla siebie i swojej rodziny.

Gra nie mogła się nudzić. Podobnie jak w GTA pojawiła się masa minigierek, a same zadania były bardzo zróżnicowane i ciekawe. Macie dość strzelania do co raz to większej liczby bandytów? Zróbcie sobie przerwę i zagońcie bydło! Gra została miło przyjęta przez graczy – i recenzentów. Ocena 94/100 nie bierze się przecież z niczego.

Do Red Dead Redemption ukazał się także dodatek – Undead Nightmare, który przeniósł do dzikiego zachodu apokalipsę zombie; DLC biło na głowę inne gry od początku skupiające się na eksterminowaniu nieumarłych – atmosfera była tak intensywna, że przy grze ciarki przebiegające po plecach były czymś całkiem normalnym.

Kolejny wielki tytuł od Rockstar Games był już dawno zapowiedziany, wielu graczy czekało na niego z wypiekami na twarzy. Mowa tu o… trzeciej części Max Payne. Gra miała ukazać się w 2009 roku, jednak szybko została przesunięta na rok 2010 pod pretekstem „korzyści z dłuższego czasu developingu”. W czerwcu 2010 premiera znów została przesunięta – tym razem na rok 2011. W grudniu w sieci pojawiło się zestawienie finansowe Take Two na lata 2011-2012 – i próżno tam było szukać wpisu o nagłówku „Max Payne 3”. Developer jednak wciąż pracował nad grą, a projekt nie został zawieszony.

W międzyczasie Rockstar Games wydał produkcję studia Team Bondi – L.A. Noire. Tytuł… bardzo oryginalny.

Wcielamy się w nim w detektywa – który rzecz jasna zajmuje się rozwiązywaniem zagadkowych przestępstw. Gra wyróżnia się jednym – mimika bohaterów jest nadwyraz realistyczna; ma to ogromne znaczenie w grze tego typu, więc brawa należą się za stanięcie na wysokości zadania. W grze nie użyto silnika Rockstara, a sama mimika została stworzona przy pomocy techniki Motion Capture.

Technika użyta w L.A. Noire zadowala i dzisiejszych graczy. Niestety – przez to gra jest limitowana do 30 klatek.

Tytuł został przyjęty bardzo ciepło, i otrzymywał oceny oscylujące w granicach od 80 do 90 procent. Sequel być może jest w produkcji, w czerwcu bieżącego roku studio dostało wsparcie w kwocie dwustu tysięcy dolarów. Pozostaje czekać.

8 marca 2011 roku Rockstar zapowiedział wydanie trailera w sierpniu, a początkową datą premiery miał być styczeń 2012. Jak nie trudno się domyślić – data znów została przesunięta, na maj. Po długim okresie oczekiwania, gra trafiła na konsole 15 maja 2012 roku.

Tym razem jedyne co łączyło część trzecią z poprzedniczkami była postać Maxa – oraz jego przeszłość. Po wypiciu wielu litrów whisky, Max w końcu zdecydował się na „rozpoczęcie życia od nowa”, nie jako glina a jako osobisty ochroniarz. Fabuła gry nie jest zbyt oryginalna, ale wciąż zachęca do dalszej gry.

Historia Rockstar Games
Spore zmiany nie zaszkodziły ani sprzedaży ani reputacji marki.

Komiksowe panele znane z poprzednich części gry zostały zastąpione pre-renderowanymi filmami, które po za narracją służyły jako przykrywka dla doczytywania treści – przez co gra była płynna. Tytuł był wypełniony po brzegi akcją, powrócił stary i znany bullet time, co prawda w nieco odświeżonej formie. Pojawił się także tryb multiplayer, który w mojej pamięci zapadł w dość nietypowy sposób. Rockstar postanowił „zapobiec” oszukiwaniu w ich grze, w bardzo podstępny sposób. Jeżeli jakiś gracz został przyłapany na używaniu „haxów” został oznaczony w systemie i dzięki matchmakingowi trafiał do gier… innych cheaterów. Sposób się sprawdził – ponieważ osoba uważająca się za cwaniaka nie miała pojęcia, że gra przeciwko innym cheaterom.

Recenzenci ocenili Maxa Payne’a 3 na 86 punktów ze stu. Gra była dobra – ale nie rewelacyjna. W ostatnim dniu maja, za pomocą platformy Steam gra trafiła na komputer osobiste.